Przeszukiwanie tagu {HOT SEXY BEST}

Zjawiskowy destination wedding po polsku! AJEM STORIES

by sobota, 28 sierpnia, 2021




Połowa wakacji za nami! A jak wiadomo jest to okres, kiedy odbywa się najwięcej ślubów i wesel. Polska jest wyjątkowym miejscem na organizację wymarzonej uroczystości. Mamy morze, góry, jeziora, malownicze wsie, kameralne miasteczka i nowoczesną miejską architekturę. Chociaż widziałyśmy mnóstwo pięknych ślubów w najbardziej odległych zakątkach świata, to śluby, które odbywają się w Polsce zawsze urzekają nas niepowtarzalnym klimatem, atmosferą i nutką nostalgii. Ślub w plenerze, to jest to!

POLSKI DESTINATION WEDDING

 

Czy wiecie czym jest destination wedding? To popularne określenie można spotkać na stronach wielu zagranicznych fotografów. Mianem destination wedding określa się organizację ślubu i wesela w wybranym miejscu poza miejscem zamieszkania. W USA są to najczęściej Karaiby, Bali oraz europejska Toskania. Ten trend jest niezwykle popularny na świecie. W Polsce zyskuje on także na popularności i z roku na rok, coraz więcej par decyduje się na organizację ślubu i wesela w odległych zakątkach kraju.

Destination wedding są także śluby, które odbywają się w kraju zamieszkania, ale w innym jego rejonie. Na takie rozwiązanie zdecydowali się nasi dzisiejsi bohaterowie – Ania i Michał, którzy swój ślub i wesele zaplanowali i zorganizowali w jednym z najpiękniejszych miejsc w Polsce. Towarzyszyli im fotografowie z AJEM STORIES, którzy opowiedzieli na fotografiach przepiękną, romantyczną, nieco dziką i obłędnie stylową historię.

 

PRZYSTAŃ MIĘDZY DESKAMI

 

Tomaszkowo to urokliwa miejscowość pod Olsztynem, położona nad pięknym jeziorem Wulpińskim. To tam właśnie wybudowano jedno z najbardziej pożądanych na plenerowe śluby i wesela miejsc – przystań o wdzięcznej nazwie MIĘDZY DESKAMI. Skąd ta nazwa? Wystarczy spojrzeń na architekturę, wystrój oraz oczywiście obowiązkowy pomost! Drewno, natura wdzierająca się w każdy zakamarek obiektu, mnóstwo naturalnych kolorów. Genialna architektura, która wpisała się w przestrzeń stanowiąc jej integralną część. Wesele Między Deskami to synonim natury, klasy i elegancji w samym środku najczystszych płuc Polski!

Fotograf ślubny AJEM STORIES oraz filmowiec fantastycznie wykorzystali niewyczerpany potencjał tego miejsca, które niezależnie od pory dnia oraz… pogody daje ogromne możliwości tworzenia przepięknych i niepowtarzalnych kadrów. Natura w połączeniu z zaaranżowaną przez człowieka przestrzenią tworzą jedność. Stąd na wysmakowanych zdjęciach ze ślubu Ani i Michała znajdziecie mnóstwo przestrzeni, światła, wiatru i powietrza. Każde zdjęcie tchnie dosłownie energią tego cudownego miejsca. Od 12 lat istnienia Bridelle powtarzamy wam niezmiennie, że zdjęcia (poza wspomnieniami) są najtrwalszą i jedyną namacalną pamiątką historii waszego ślubu. Dlatego zawsze wybór fotografa na ślub traktujcie nie jako koszt, ale inwestycję w najpiękniejsze, udokumentowane wspomnienia.

 

 

 

ŚLUB NAD JEZIOREM

 

Czy możecie wyobrazić sobie orzeźwiający wiatr od strony jeziora? Szumiące na drzewach liście strzelistych drzew? Zapach ziemi, trawy, drewna, wody… Najbardziej błękitne niebo, po którym snują się śnieżnobiałe, ogromne chmury… Widzicie to? Czujecie ten zapach? Czy wiatr przyjemnie rozwiewa wam włosy i przyjemnie chłodzi w ciepły, wakacyjny dzień?

Tak z pewnością czuli się nowożeńcy, ich cudny orszak oraz zaproszeni goście. Ania i Michał postanowili wraz ze swoimi najbliższymi na plenerową uroczystość nad jeziorem, która oszałamia wyrafinowaną elegancją, kolorystyką i niewymuszoną prostotą. Tu się wszystko zgadza! Suknie druhen w kolorze mauve, czyli fiołkowo-różowym genialnie kontrastowały z zielenią otoczenia. Kreacje są różne i dopasowane fasonami do sylwetek i wzrostu druhen, ale łącznikiem jest kolor. Panna młoda wraz z florystyką zdecydowały się na absolutnie genialny trik, czyli wplecenie do bukietów… egzotycznych storczyków! TAK! Na mazurskim ślubie nad jeziorem, druhny zjawiskowej panny młodej miały bukiety ze storczyków i bladobrzoskwiniowych lewkonii. Majstersztyk!

 

 

 

 

Zjawiskowa panna młoda w lekkiej, eterycznej kreacji zachwycała urodą i stylizacją. Klasyka i klasa w najlepszym i ponadczasowym wydaniu. Suknia ślubna została perfekcyjnie dobrana nie tylko do stylu i osobowości panny młodej, ale także miejsca zaślubin. To niezwykle istotne, aby dopasować wszystkie elementy ślubu. Nie muszą być one absolutnie z tej samej stylistyki! Wybór koloru sukien i kwiatów najlepiej o tym świadczy, ale właśnie na kontraście budowane są najciekawsze i eklektyczne stylizacje i aranżacje.

Suknia z delikatnymi falbankami podkreśliła nienaganną figurę panny młodej, a w jej bukiecie obok bladoróżowych storczyków znalazły się także lewkonie, podobnie jak w bukietach druhen, z tymże u Ani były one białe. Całość prezentowała się niczym wyjęta ze ślubnego wydania magazynu Vogue’a!

 

 

 

POMYSŁ NA ŚLUB W PLENERZE

 

Na hasło ślub w plenerze na Mazurach większość osób powiedziałoby – łódki, marynistyczne elementy, biel, czerwień i granat. Oczywiście jest to jak najbardziej uprawnione skojarzenie, ale stereotypowe. Co zrobili Ania i Michał? Ania i Michał poszli na całość! I aranżację swojego wesela zaplanowali z egzotycznymi elementami! Już te storczyki w bukietach pań zwiastowały petardę stylistyczną, ale to co zobaczycie na sali weselnej przekroczy wasze wyobrażenia na temat pomysłu na aranżację ślubu i wesela w plenerze.

Bo kto spodziewał się egzotycznych palmowych liści w obłędnym ciemnozielonym kolorze połączonych z różowymi kwiatami? Pewnie nikt! A kto spodziewał się, że designerskie, okrągłe wazony z kompozycjami zostaną postawione na drewnianych swojskich pniaczkach? Pewnie nadal nikt! To dodamy jeszcze, że świece ustawiono także na drewnianych okrąglakach, a papierowe serwetki ułożone w koszyczkach wyplecionych z trawy morskiej! Totalny sztos stylizacyjny!

 

 

 

 

Na gości czekały polarowe kocyki oraz zimne ognie. Wszystko, a jakże w stylistyce rustykalnej, czyli drewnianych skrzyneczkach. Na tarasie ustawiono mini instalacje ze skrzynek udekorowanych bluszczem, a przy nowoczesnych, czarnych fotelach tarasowych ustawiono wazony z pojedynczymi egzotycznymi liśćmi. To połączenie egzotyki, elementów greenery i rustic dało autentycznie genialny efekt końcowy i każda para młoda, która zastanawia się czy można połączyć wodę i ogień, powinna wziąć przykład z tej realizacji.

 

 

 

ŚLUB NA MAZURACH I WARMII

 

Trudno wyobrazić sobie piękniejszy zachód słońca niż ten, który towarzyszył Ani i Michałowi oraz fotografom. Przedzierające się dyskretnie i delikatnie między drzewami światło stworzyło niepowtarzalną, malarską wręcz scenerię na mini sesji plenerowej. Często pytacie nas, czy warto wykonać taką sesję w dniu ślubu i zniknąć na 30-45 minut z własnego wesela. Odpowiedz jest jedna – TAK, WARTO! Emocje, które wam towarzyszą w dniu ślubu, nigdy nie zostaną odtworzone. Choćby był to plener w najbardziej urokliwym miejscu na świecie, to emocji z dnia ślubu, kiedy przysięgaliście sobie miłość nie da się powtórzyć. Dlatego, niezależnie od tego, gdzie odbywa się wasze wesele, wygospodarujcie czas przed tzw. złotą godziną, czyli przed zachodem słońca.

AJEM STORIES posługując się naturalnym światłem, stworzyli pełne uroku, wdzięku i magii portretowe fotografie nowożeńców. Miękkie światło rozmyło kontury prostych pni, na tle których emocje i uczucia, które Ani i Michał sobie okazywali po prostu zniewalają! Tyle lat w branży ślubnej, tyle obejrzanych realizacji, a my nadal wzruszamy się widząc Miłość. To nieprawda, że nie można zobaczyć emocji. Można! Właśnie je widzicie!

 

 

 

ŚLUB WYJAZDOWY

 

Ślub wyjazdowy wcale nie musi być droższy niż realizacja lokalna. Często są to śluby znacznie mniejsze i bardziej kameralne, na które zapraszacie naprawdę najbliższą rodzinę i najbardziej oddanych przyjaciół. Intymny ślub w gronie najbliższych da wam poczucie autentycznej życzliwości i opieki osób, z którymi jesteście związani. To są emocje, których nie da się zamienić na nic innego. Mniejszy ślub oznacza, że możecie poświęcić więcej czasu każdej zaproszonej osobie. Poczuć prawdziwą więź z ludźmi, których zaprosiliście z serca, a nie dlatego, że tak wypadało.

Organizacja ślubu wyjazdowego nie różni się zbyt od organizacji ślubu bliżej waszego miejsca zamieszkania. Jedyną kwestią, którą powinniście mieć szczególnie na uwadze jest transport gości do miejsca przeznaczenia. Ze względu na koszty, ale także i ekologię zdecydowanie polecamy wam rozważenie opcji wynajmu wspólnego środka transportu – np. autokaru wycieczkowego. W dzisiejszych czasach nie stanowi to żadnego problemu.

A ślub wyjazdowy to najczęściej dwa, trzy, cztery dni razem, które są połączeniem świętowania, ale także wspólnego spędzania czasu i przeżywania prawdziwego zaangażowania najbliższych. To są chwile, które nigdy więcej się nie powtórzą i dlatego warto poświęcić czas na organizację wymarzonego, wyjazdowego ślubu i wesela.

 

 

fotograf ślubny Łódź

fotograf ślubny Warszawa

zdjęcia: AJEM STORIES





Ślub w Łodzi w stylu Wesa Andersona

by poniedziałek, 1 marca, 2021




Ostatni rok zmienił bez wątpienia oblicze świata, w tym także ślubów. Wielomiesięczne, a czasami wręcz wieloletnie przygotowania do ślubów stanęły w 2020 roku pod wielkim znakiem zapytania. Śluby w pandemii były i nadal są jednym z najgorętszych tematów, które nierzadko wywołują zażarte dyskusje. Reżimy sanitarne i obostrzenia społeczne, które pojawiały się w związku z wybuchem ogólnoświatowej pandemii, wymusiły na branży ślubnej, wszystkich jej usługodawcach, a także przyszłych parach młodych zmiany, które nie zawsze można było dostosować do pierwotnego planu i realiów.

Wiele zaręczonych par w popłochu i przerażeniu przekładało swoje śluby na kolejne lata, mając nadzieję, że pojawienie się szczepionki pozwoli wrócić do stanu normalności znanego sprzed wybuchu epidemii koronawirusa. Jednak wiele par nie chciało przekładać swoich długo planowanych uroczystości i jedynym rozwiązaniem było dostosowanie się do możliwości, które zostały dość jasno wyznaczone przez prawo, ale także rozsądku i troski o najbliższych.

 

ŚLUB W PANDEMII

 

2020 rok (ale zapewne także i 2021) przejdzie bez wątpienia do historii branży ślubnej. Nie tylko z uwagi na fakt, że zmieniły się zasady organizacji ślubów. Przede wszystkim przejdzie on do historii, jako czas, kiedy śluby nabrały innego, w naszej opinii bardziej duchowego i świadomego przeżywania chwil.

Chwil, które składają się na dzień ślubu. Od samego jego początku, czyli przygotowań bez całego sztabu ludzi i gwaru dookoła. Chwil podczas ceremonii zaślubin, w których w pewnym momencie mogło brać udział zaledwie kilka osób. Chwil wypowiadania słów przysięgi małżeńskiej, nierzadko bez udziału najbliższej rodziny i przyjaciół. Chwil radości, których nie można było przypieczętować życzeniami, uściskami i pocałunkami. A wreszcie chwil, które zgodnie z tradycją powinny być kwintesencją radości, czyli wesel, które się nie odbyły, a jednak były celebrowane.

W 2020 odbyło się mnóstwo przepięknych, kameralnych i intymnych ślubów. Bez udziału gości lub z ich minimalną liczbą. Bez wesel, a jednak pełnych wspólnego szczęścia. Pięknych, dopracowanych i wyjątkowych. Pokażemy wam taką realizację. Ślub w Łodzi w stylu Wesa Andersona, z przepiękną panną młodą i cudownymi zdjęciami duetu AJEM STORIES.

 

NIETYPOWY POMYSŁ NA ŚLUB

 

Marta i Maciek bardzo dokładnie zaplanowali swój ślub. Nietypowy, bez wesela, z seksowną miejską sesją zdjęciową na tle murali, zwieńczoną wizytą… na burgerach! A do tego kolory, klimat i fantastyczne kadry rodem z filmów mistrza Andersona. Czy to się mogło udać? Nie tylko mogło, ale i musiało!

Niekonwencjonalne podejście do ślubu dało oszałamiające efekty. Powstała lekka, nieoczywista i nonszalancka opowieść, z Łodzią w tle, która uwodzi i zachwyca. Pastelowe kolory mieszają się z surowością postindustrialnej stolicy włókiennictwa, a energia pary młodej i popołudniowego słońca przenosi nas w zupełnie inną przestrzeń.

 

 

 

WES ANDERSON

 

Ten amerykański reżyser, wizjoner i geniusz od wielu lat inspiruje ludzi na całym świecie. Jego absolutnie fenomenalne filmy przepełnione są charakterystycznymi elementami – pastelowymi kolorami, symetrią, eklektyzmem lat 70. XX wieku i niepokojącą, ale piękną innością. Jeśli nie znacie jeszcze filmów Wesa, to zachęcamy do zapoznania się z jego filmografią. Jeśli kochacie Andersona, tak jak my, z pewnością odnajdziecie klimat jego arcydzieł na fotografiach Marzeny i Adama, czyli duetu fotografów Ajem Stories. Zdjęcia ślubne pełne magii!

Jak wyznali sami fotografowie, uwielbiają oni filmy z wyszukanym humorem i pięknymi kadrami. Oryginalny ślub w filmowym stylu, bez oczywistego i standardowego scenariusza ślubnego, był dla nich ogromnym wyzwaniem, a efekty są oszałamiające!

Przygotowania w stylowym łódzkim hotelu Puro mogłyby posłużyć, jako kolejna scenografia. Pastelowe kwiaty idealnie nawiązywały do stylistyki i kolorystyki czasów hippisów, a panna młoda zachwyca wyszukaną klasą i stylizacją rodem z okładki magazynu modowego.

 

 

 

POMYSŁ NA ŚLUB W ŁODZI

 

Łódź, zwana często polskim Hollywood, to idealne miejsce na ślub w stylu modern chic i urban chic. Tam na każdej ulicy widać ślady wielowiekowej historii miasta, które jak żadne inne nie zachwyca i zadziwia kontrastami, które uwielbiają filmowcy z całego świata. Kolejne etapy rozwoju miasta widać na pięknych i wysmakowanych kadrach, a ich zwieńczeniem będzie sesja ślubna odkrywająca na nowo, to niepowtarzalne miejsce w Polsce.

Para młoda – Marta i Maciek genialnie wymyślili koncepcję swojego ślubu, łącząc tak wiele, pozornie sprzecznych elementów. Szczęśliwi goście czekający na parę młodą powitali ich ogromnymi czerwonymi sercami z papieru! Jesteśmy urzeczone tym pomysłem, który na zdjęciach prezentował się iście filmowo! Przepiękny pomysł, który zdecydowanie polecamy naszym czytelniczkom.

Intymna uroczystość w kościele nie zakończyła się tradycyjnymi życzeniami, tylko…

 

 

SESJA ŚLUBNA W ŁODZI

 

… ucieczką we dwoje, tylko z fotografami na spontaniczną sesję szlakami architektury. Łódź jest niezwykle fotogeniczna, pełna ciekawych zaułków, nieodkrytych miejsc. Tygiel kultur, które odcisnęły swoje piętno, tworząc zarówno wspomnienia świetności miasta, jak i jego trudniejszych chwil. Każde z wydarzeń historycznych ma swoje miejsce na mapie tego wielokulturowego i chyba najbardziej eklektycznego miasta w Polsce.

Dlatego tak bardzo zachwycają zdjęcia ślubne Ajem Stories, które w miłosnym i intymnym klimacie głównych bohaterów rysują kawałek historii Łodzi. Wystarczy spacer legendarną ulicą Piotrkowską, aby stworzyć historię, która na zawsze będzie unikatową opowieścią, z tego nieustająco zmieniającego się krajobrazu.

Fotografia ślubna Łódź od dziś będzie dla nas równoznaczna z tymi fotografami.

 

 

MURALE

 

Sesja w dniu ślubu śladem łódzkich murali, to był totalnie genialny pomysł! Historia miasta, miejsc i wydarzeń zaklęta w obrazach, które mają swój ograniczony czas. Nigdy nie wiadomo, czy za rok, kiedy powrócimy w to samo miejsce, będzie ono stało niewzruszone niczym wieża Eiffla w Paryżu. Ta zmienność, ulotność i lekkość obrazów została przepięknie zaprezentowana na fotografiach, które wykonali Marzena i Adam.

Wielką umiejętnością w fotografii ślubnej jest dostosowanie stylu do charakteru i klimatu każdej uroczystości. Osobowość, temperament młodej pary są kluczowym elementem, na bazie którego fotografowie powinni budować ślubną opowieść.

Dlatego w portfolio Ajem Stories znajdziecie niewiarygodnie różnorodne materiały, które są kwintesencją współpracy pomiędzy fotografami, a parami ślubnymi. Mogłoby się wydawać, że każdy ślub jest taki sam, a to nieprawda. Każda uroczystość jest inna, tak jak różni są ludzie. Emocje, ekspresja, kolory i światło są wyzwaniem dla fotografa, ale tylko najlepsi realizują reportaże, które są odzwierciedleniem was. I to w jakim stylu! Zobaczcie!

 

 

 

ŚLUB ZAMIAST WESELA

 

Czy to w ogóle możliwe? Zwłaszcza w Polsce, gdzie nie bez powodu się mówi, że ślub jest dla pary młodej, a wesele dla gości? Otóż, to jest możliwe. Pandemia zmieniła całkowicie reguły i byliśmy świadkami mnóstwa pięknych ślubów, ale bez wesel. Wiele par zastanawia się, czy organizować ślub bez wesela. To trudny temat, który każda para powinna indywidualnie przedyskutować. Ciekawą alternatywą jest organizacja ślubu z odroczonym weselem. To opcja dla par, które nie mogą lub nie chcą ograniczać liczby gości wg wytycznych rządowych i wolą poczekać na czas, kiedy zostaną zniesione wszelkie restrykcje. Jest to rozwiązanie dla osób, które marzą o hucznej zabawie, bez limitu gości i obostrzeń.

Jeśli w 2021 zostaną utrzymane limity gości na ślubach i weselach, polecamy kameralne przyjęcia weselne organizowane, np. na działkach rekreacyjnych lub we własnych ogrodach. Skorzystajcie wówczas z oferty wynajmu namiotów, wyposażenia i mobilnego kateringu. To naprawdę jest możliwe do zrealizowania!

A, co zrobili nasi bohaterowie? Marta i Maciek po energetycznej miejskiej sesji zdjęciowej, udali się na… burgery! Szalone, dwuosobowe wesele w Łodzi! I  zdradzimy wam, że nam się ten pomysł bardzo podoba!

 

fotograf ślubny Łódź

zdjęcia: AJEM STORIES
Tagi: , Kategoria: BOARDS BOOK 0





Ślub plenerowy nad jeziorem od HISTORIE ŚLUBNE

by sobota, 10 października, 2020




Jeżeli chcecie przeżyć coś wyjątkowego, wzruszyć się do granic możliwości i poczuć się bliżej natury, to ten ślub plenerowy nad jeziorem zrobi na Was ogromne wrażenie. To baśniowy moment w życiu zakochanych. I chociaż ten reportaż brzmi i wygląda jak baśń, to wydarzyło się naprawdę. Lucy i Filip to głęboko uduchowieni ludzie, dla których ceremonia zaślubin była nie tylko pięknym wydarzeniem, ale i umocnieniem w miłości i wierze. Już podczas sesji narzeczeńskiej, która odbyła się dwa tygodnie przed samym weselem, można było zobaczyć, że przygotowanie reportażu z ich zaślubin będzie wyjątkowe.

Przenieśmy się do Mazurskiego Ośrodka Szych. To tam odbyły się przygotowania, ślub i przyjęcie Lucy i Filipa. To urokliwa lokalizacja, w której można poczuć prawdziwą więź z przyrodą. Wszechobecna zieleń, toń jeziora w tle i ciekawie zaaranżowana przestrzeń wpiszą się w gust miłośników naturalności. Jesteście w ich gronie? Postawcie na taki klimat. Zero sztuczności, prawdziwe emocje i pewność zakochanych, że podjęli najlepszą decyzję w życiu. I choć przyjechali na Mazury aż z Warszawy, czuli się tam swobodnie.

Ceremonia zaślubin była niezwykle wzruszająca. Z zakochanych bił blask prawdziwej wiary: do ołtarza skierowała ich głęboka miłość, a nie po prostu przywiązanie do tradycji. Dali jej wyraz w własnoręcznie napisanych przysięgach, które wyrecytowali do siebie nawzajem. To genialny pomysł na wyrażenie uczuć. Ślub przeplatany pieśniami uwielbieniowymi robił niemal mistyczne wrażenie. Pełne czułości melodie niosły się po jeziorze, co dawało piękny efekt. Czuć było wszechobecną wdzięczność za ten czas. Muzyczna oprawa to pomysł na uświetnienie uroczystości. Nie usłyszycie teraz nut, ale możecie dostrzec, że zdjęcia ślubne są w poruszającym tonie.

Czy to było spektakularne przyjęcie? Szczerze spektaklu tam nie dostrzeżecie! Żadnej reżyserii, nadęcia, niepotrzebnej sztuczności. Kiedy ludzie się szanują, lubią i wyznają podobne wartości, to widać. Biały namiot pomieścił rodzinę i przyjaciół, a w środku było przytulnie, otwarcie i naprawdę przyjemnie. To dobre rozwiązanie dla fanów przestrzeni.

Atmosfera była bardzo miła dzięki bliskim Lucy i Filipa. Tata panny młodej przygotował własnoręcznie przygotowany pokaz multimedialny. Na weselu wielokrotnie występował chrześcijański raper KOLAH. Co więcej, jeden z przyjaciół zakochanych zaprezentował autorską grę rozrywkową o nazwie “Tykająca bomba”. Sprawdzała wiedzę o parze młodej i przyprawiła wszystkich o ogromne emocje!

Tak urokliwe miejsce można dopasować do swoich potrzeb i podkreślić najpiękniejsze cechy. Potraktujcie te zdjęcia jako inspirację.

Wykonanie:

Fotografia ślubna – Krzysztof Orłowski Historie Ślubne
Miejsce ślubu i wesela – Mazurski Ośrodek Szych
Fryzura – Axana Makej Woman’s Studio
Make Up – Anna Saas Make up & Stylist
Bukiet i wianek – Wianki Anki Anna Sasinowska
Dekoracje – studio MagDekor
Suknia ślubna – Lucky Dots

 

REKLAMA

 

zdjęcia: Krzysztof Orłowski Historie Ślubne

Tagi: Kategoria: {HOT SEXY BEST} 2





{HOT SEXY BEST} Magdalena Piechota Photography I

by czwartek, 28 marca, 2019




Praca w branży ślubnej, wbrew pozorom jest bardzo różnorodna. Co roku zmieniają się mody i trendy, które albo zachwycają i pozostają w branży ślubnej na długo, albo są tylko chwilową fascynacją, która w kolejnym sezonie jest już passe. Przyznam, że trudno jest nas zdziwić, po ponad 15 latach pracy w branży ślubnej. Wiele rzeczy stało się przewidywalnych i można z dość dużym prawdopodobieństwem określić, co będzie jak bumerang powracać w kolejnych latach, a co stanie się chwilową modą. Ale w tym wszystkim są też takie momenty, które są ponadczasowe. Jak biel sukni ślubnej, jak peonie w bukiecie ;-), czy jak prawdziwe i naturalne śluby, które nie są przedstawieniem, a autentyczną celebracją miłości. Myślę, że zakochacie się w realizacji, którą pokażemy Wam dziś. W energii, pasji, radości. W parze, której historia urzeka. W niespodziance, która trzymana była w tajemnicy przez długie miesiące. A w końcu w obłędnym miejscu i cudownych fotografiach. Zabieramy Was dziś na ślub Kingi i Łukasza. Tę wyjątkową realizację sfotografowała MAGDALENA PIECHOTA PHOTOGRAPHY, a za koordynację i planowanie odpowiedzialna była konsultantka ślubna AGNIESZKA ADAMCZAK. Dla mnie ten reportaż jest potwierdzeniem tezy, że chociaż każdy ślub jest taki sam, tzn. ma podobny scenariusz i główne elementy, to najważniejsza jest historia i ludzie, którzy ją tworzą. To niezmiennie cudowne w tej pracy!

 

 

Zależało nam, aby ślub i wesele były jak najbliższe naszym sercom oddały nasz klimat, a goście mogli poczuć się swobodnie. Pierwotnie miał to być luźny grill na ogrodzie, z tańcami pod gołym niebem do białego rana. Obawialiśmy się o pogodę i noclegi dla gości. Gdy znajoma poleciła mi Stodołę u babci Magdy od razu poczuliśmy, że jest to dokładnie to miejsce, którego szukamy. Przeglądaliśmy inspiracje na Pinterest, ale głównie kierowaliśmy się tym, co podpowiadało nam serce. Nawet, gdy bliscy początkowo nie do końca popierali nasz pomysł.

Kinga, panna młoda

 

Niespieszny ślub w stylu slow wedding to jeden z najpopularniejszych obecnie trendów. Przygotowania w gronie rodziny i najbliższych, ogromny wkład własnej pracy i wesele w stodole. Te elementy są najbardziej charakterystyczne dla realizacji ze ślubu Kingi i Łukasza. Para młoda nie miała wybranej konkretnej stylistyki na swój ślub. Chcieli, aby było naturalnie, autentycznie i w zgodzie z ich temperamentami i upodobaniami. Wybór miejsca wesela padł na starą, kamienno-drewnianą STODOŁĘ U BABCI MAGDY. Wyjątkowe, natchnione duszą właścicielki – malarki Pani Magdy. W każdym zakamarku jej magicznego domu, w którym odbyły się przygotowania oraz w stodole weselnej czuć unoszące się w powietrzu dobre wibracje! Niesamowite, jak udało się fotografce oddać ten niepowtarzalny i eteryczny klimat! Przygotowania obojga narzeczonych są pełne luzu i radości. I takie powinny być! Nie spieszcie się w dniu swojego ślubu! Nie ogarniajcie wszystkiego! Nie kontrolujcie każdej, najmniejszej rzeczy! Wydelegujcie do tych zadań zaufane osoby lub powierzcie koordynację dnia ślubu profesjonalnej konsultantce, która zdejmie z was masę obowiązków, stresów i nerwów. Kinga ze spokojem przygotowywała się do ślubu i wesela, bo wiedziała, że ma swoją dobrą ślubną wróżkę obok 🙂

 

Co szczególnie polecamy w dniu ślubu? Koordynatora! Nie jest to w Polsce zbyt popularne, ale jeżeli ktoś nie chce do całych przygotowań, to chociaż na koordynacje w dniu ślubu i wesela. To taki dobry Anioł, który nad wszystkim czuwa. Dzięki Agnieszce, która jest najlepsza, mogłam świętować ten dzień tak jak chciałam. O nic się nie martwiłam, o niczym nie musiałam pamiętać. Aga dopilnowała wszystkiego.

Kinga, panna młoda

 

Panna młoda wybrała prostą, acz romantyczną kreację od Anny Kary. Do sukni Kinga miała dwie pary butów – sandałki i trampki Vans, ale o tym za chwilę 😉 Uzupełnieniem stylizacji była dżinsowa kurtka, na której przyjaciółka ręcznie namalowała napis Żona i polne kwiaty, a na głowie wianek, wg projektu Łukasza, który wykonała kwiaciarnia CHABAZIE. Kwiaciarnia wykonała także uroczy bukiet z polnych kwiatów oraz butonierki. Szczególne znaczenie dla pary młodej miały obrączki, które powstały na zamówienie z obrączki Babci Kingi. Na pamiątkę wygrawerowano na nich inicjały Babci i Dziadka i datę ich śluby. Przepiękny symbol i historia rodzinna zamknięta w złotej biżuterii ślubnej. Przyznam, że mnie wzruszają do łez takie opowieści.

Kinga i Łukasz chcieli nadać swojemu ślubowi jak najbardziej indywidualny rys, dlatego całą aranżację wesela wykonali samodzielnie z pomocą przyjaciół. Inspirowali się gromadzonymi na Pintereście zdjęciami, a następnie zgromadzili wszystkie niezbędne dekoracje, łącznie z kwiatami, które kupili na giełdzie kwiatowej i wspólnie wykonali – wiszące koła z kwiatami nad stołami, kwiaty do butelek i słoików, dekoracja słodkiego stołu, winietki z ruskusu i ozdobę fotoramy. Nie sposób oderwać wzrok od mnóstwa przepięknych detali, które znalazły się na tym ślubie. Słodki stół zachwycił nas do tego stopnia, że ślinka aż pociekła 😉 Kinga nie chciała tradycyjnego tortu, zamiast niego goście mogli podziwiać oczy i nasycić zmysły babeczkami od FUDGE FILOSOPHY! Poza babeczkami, stoły uginały się od owocowych tart, sernika ze słonym karmelem, pianek oblanych czekoladą i mnóstwa ciast. Do ślubu, para pojechała stylowym i kultowym VW Ogórkiem.

 

Najbardziej wzruszający moment dnia ślubu? To jak Kinia głęboko patrzyła mi w oczy podczas przysięgi. Nigdy bym nie przypuszczał, że w tym momencie cała reszta zniknie i będzie tylko Ona, no i oczywiście niespodzianka Kini.

Łukasz, pan młody

 

Jesteście ciekawi, co to za niespodzianka? To chyba jeden z najbardziej spektakularnych momentów, jakie widziałam w branży ślubnej od blisko dwóch dekad. A widziałam wiele. Wierzcie mi. Otóż Kinga postanowiła zagrać na perkusji! Ale nie walić pałeczkami w bębny, tylko zagrać! Cudownie i pięknie o tym napisała sama, dlatego zostawiam Was z jej opowieścią. Przeczytajcie, a później obejrzyjcie obłędny, pełen emocji i nastrojów reportaż Magdaleny Piechoty. Każdy kadr to element historii, który tworzy przepiękną opowieść. Przyznam się Wam, że nie jestem fanką zdjęć z wesel. Uwielbiam przygotowania, mini sesje i śluby, ale zdjęcia z wesel, rzadko mnie wciągały. Do czasu tego reportażu, w którym, to co zadziało się podczas przyjęcia, od samego momentu wejścia do stodoły, aż po szaloną zabawę, niezapomniany występ na żywo zmieniło całkowicie moje nastawienie do zdjęć z tej części dnia ślubu. Magdalena Piechota pokazała, jak niezwykle spójny i stylowy, a jednocześnie naturalny i niewymuszony powinien być reportaż z dnia ślubu. Emocje niczym górska kolejka przenikają od intymności przygotowań, po szok i największe zaskoczenie w życiu, kiedy Kinga usiadła z pałeczkami przy perkusji, aż po wszechogarniającą radość wszystkich gości podczas wesela.

 

Kinga, panna młoda – Bardzo chciałam zrobić na weselu coś, co sprawi radość mojemu mężowi i czym go zaskoczę. Jesteśmy parą od 12 lat, więc wybór prezentu niespodzianki nie jest taki łatwy. Pewnego dnia idąc do pracy, wpadłam na pomysł, że super by było zagrać np. na gitarze, zaraz po koncercie Łukasza z chłopakami. Mamy w domu gitarę, mogłam bym w wolnych chwilach ćwiczyć. Cały dzień w pracy o tym rozmyślałam i w głębi duszy czułam, że nie do końca to jest to. Wracając z pracy przechodziłam obok Republiki Rytmu. Jest to szkoła, w której uczą grać na różnych instrumentach. Usłyszałam jak ktoś ćwiczy na perkusji i pomyślałam, że to jest to! Pod koniec stycznia, pierwszy raz zadzwoniłam do tej szkoły, żeby umówić się na lekcje próbną. O moim pomyśle powiedziałam tylko Agnieszce (koordynatorce) i Bartkowi oraz Mateuszowi (Wodzirej i DJ, a prywatnie Bartek to nasz przyjaciel). Do dziś śmieje się, gdy przypominam sobie pierwszą lekcję, cały pokój był wytłumiony, stały dwie perkusje, a na ścianie wisiało duże lustro. Pamiętam, że powiedziałam do mojego nauczyciela: ” Cześć, nigdy na niczym nie grałam i raczej słynę z tego, że wyjątkowo nie mam słuchu muzycznego, ale może mógłbyś mnie nauczyć grać jedną piosenkę przez 6 miesięcy?” Oczywiście okazało się, że muszę zacząć od podstaw i zapoznać się z instrumentem, nauczyć nut i skoordynować ręce i nogi. Na lekcje chodziłam tylko raz w tygodniu. Poprosiłam moją trenerkę Martę o przysługę: „Gdyby kiedykolwiek Łukasz pytał, to w poniedziałki przychodzę na zajęcia do Ciebie. Wiem, że na pewno nie zapyta, ale jak by kiedyś z rozmowy coś wynikło, to proszę potwierdź, że byłam. Przygotowuje dla niego niespodziankę, ale nie mogę powiedzieć co.” Nie jestem w stanie zliczyć ile razy złościłam się na ten pomysł. Początki były bardzo trudne, dokładnie wiedziałam, o co prosi mnie mój nauczyciel Paweł, ale ręce i nogi nie chciały współpracować. Z lekcji na lekcje było coraz lepiej, a ja dużo słucham muzyki praktycznie w każdej wolnej chwili. Nie mogłam nigdzie indziej trenować, więc codziennie chodząc do pracy próbowałam wyklaskać jakiś rytm, ale musiało to śmiesznie wyglądać. Na swój debiutancki utwór wybrałam piosenkę „Jump” Van Halen. Jak tylko opanowałam podstawy zaczęłam ją ćwiczyć. Niestety na trzy miesiące przed ślubem okazało się, że nie uda mi się zagrać jej jak w oryginale. Musiałam zastanowić się na wyborem nowej piosenki. Tu nie miałam problemu, nie było innej opcji niż Guns ‚N’ Roses „Sweet Child O’ Mine” Był to dla mnie przełom wiedziałam, że lekcje sprawiają mi dużą frajdę i dlaczego by nie zagrać czegoś, co naprawdę bardzo lubię. Podekscytowana powiadomiłam Pawła o zmianie pomysłu i usłyszałam: „Wiesz, że łatwo nie będzie? Ale spokojnie damy radę”. W myślach grałam w każdej wolnej chwili, w domu gdy nie było Łukasza oglądałam filmiki, jak grać tą piosenkę na perkusji, oczywiście kasując od razu historię z wyszukiwarki, żeby czasami w podpowiedziach się nie wyświetliło Łukaszowi. Grałam na garnkach drewnianymi łyżkami i chodziłam na lekcje w długich sukienkach żeby się przyzwyczaić do występu w sukni ślubnej. Po każdej lekcji dzwoniłam do Agnieszki, bo tylko jej mogłam się wygadać. Byłam tak podekscytowana, że czasami 30 minut stałam przed bramą do osiedla i rozmawiałam z Agą, o każdym nawet najmniejszym postępie i porażce. Dziękuje jej z każde dobre słowo i wsparcie. Z perspektywy czasu wiem, że w przygotowaniu tej niespodzianki nauka gry na perkusji, wcale nie była najtrudniejsza, od początku wiedziałam, że nie zagram jak profesjonalista i nie o to w tym chodziło. Kolejny raz chciałam przesunąć granice swoich możliwości dla Męża i dla siebie. Najtrudniejsze dla mnie było to, że wszystkimi wrażeniami związanymi z nauką nie mogłam się podzielić z Łukaszem, a jest on moim najbliższym przyjacielem i zawsze o wszystkim mu mówiłam. Oczywiście było bardzo dużo sytuacji w których niespodzianka by się wydała. Spisałam je wszystkie i przeczytałam Łukaszowi po ślubie. Jednak los mi sprzyjał i z pomocą zaufanych osób udało się. Wiele razy próbowałam sobie wyobrazić, jak by miał wyglądać mój występ. Postanowiłam, że zaraz po koncercie chłopaków wejdę na scenie i powiem: Ja też chce spróbować, poproszę Tomka żeby mi pokazał, a chwile póz niej Agnieszka poda mi moje pałeczki. DJ zapowie, że skoro już jestem to może coś zagram i zapyta Łukasza o ulubiony zespół i piosenkę. Serce waliło mi jak młotem, a nogi całe się trzęsły. Nigdy wcześniej  nie grałam na ich perkusji, nie mogłam poprawić wysokości żadnego z jej elementów. Gdy rozbrzmiały pierwsze nuty piosenki i uderzyłam pałeczką, pod sceną zawrzało jak na prawdziwym rockowym koncercie. Mina mojego Męża bez cenna miał w oczach niezwykły blask i nigdy wcześniej nie widziałam u niego takiego zaskoczenia. Nie da się opisać słowami, co wtedy czułam. Wiem jedno, warto było! Cieszę się, że udało mi się przygotować tą niespodziankę zaskoczyć najbliższych i przyjaciół.

 

ZOBACZ CZĘŚĆ 2
ZOBACZ CZĘŚĆ 3

 

REKLAMA

zdjęcia: MAGDALENA PIECHOTA PHOTOGRAPHY

Tagi: Kategoria: {HOT SEXY BEST} 0