[responsive-menu menu="header_menu"]

Archiwum kategorii ‘ PODGLĄDAMY ŚLUBY! ’

5/7 ANETA I BERTRAND – Ślub

W zeszłym tygodniu podziwialiśmy nieoficjalny ślub i całkiem oficjalne wesele naszej blogowej Pary Anetki i Bertranda. Kto nie widział, niech natychmiast obejrzy i zakocha się w ich pomysłach i stylu TU. Dziś chcieliśmy Wam pokazać ich ślub cywilny. Prawdziwy i oficjalny 🙂 Tak samo uroczy i słodki, jak uroczystość, która odbyła się w ogrodzie, ale już z całym państwowym ceremoniałem, ponieważ był to ślub  cywilny. Fantastyczna stylizacja obojga Nowożeńców. Sukienka, którą pokochaliśmy już jakiś czas temu przy okazji prezentacji butiku Traffic People oraz polskie buty, które kochamy czyli LOFT37. Młodej Parze życzymy wszystkie naj!!! Dla nich i dla dzidziusia 🙂

* * *

sukienka TRAFFIC PEOPLE

sweterek ZARA

buty LOFT37

kopertówka ZUZIA GÓRSKA

opaska ELIWER

* * *

zdjęcia: TLM PHOTOGRAPHY

* * *

WESELE

Jesteśmy też bardzo zadowoleni z naszych gości, którzy nie zawiedli i stawili się w strojach z epoki, tak jak prosiliśmy. Było to niezwykle miłe, a jak pięknie komponuje się na zdjęciach 🙂 Mówiąc o gościach, oczywiście nie mogło zabraknąć naszego psa, Vincenta, który nawet brał udział w ceremonii 🙂 Dodam tylko, że nie obyło się bez niespodzianek, z czego największą była moja niespodziewana ciąża 😀 Szczególnie, że suknie zakupiłam 10 miesięcy przed ślubem 🙂 Jednak salon Młoda i Moda z Warszawy, gdzie zakupiłam suknię, wykazał się niesamowitą pomysłowością (pokłony dla pani krawcowej),  oraz ogromnym wsparciem i wszystko udało się idealnie 🙂

* * *

PORTRETY

Muszę też nawiązać do naszej listy prezentów, która była cokolwiek nietypowa i miała swoje odzwierciedlenie w dekoracjach. Goście nasi, mogli na przykład zasponsorowac stół weselny z pełną dekoracją i zastawą. Później informacja o tym, kto sponsorował dany stół umieszczona była na drewnianym serduszku na danym stole 🙂 Tak samo rzecz się miała z kwiatami. Oprócz tego, goście mogli wykupić lot na podroż poślubną czy noc w hotelu, a także ofiarować nam kieszonkowe na podroż czy zabiegi w hotelowym spa. I tutaj nasi goście się spisali, a my cieszyliśmy się piękna wycieczką 🙂

zdjęcia: Céline Leclecq / ONCE UPON A LOVE

* * *

GARDEN PARTY

Po ceremonii przewidziane były 2 godziny na zabawy w ogrodzie. Mieliśmy wynajęte starodawne gry, co okazało się hitem, goście byli bardzo zadowoleni z takiej rozrywki 🙂 W trakcie tych 2 godzin serwowane były napoje (soki oraz herbata mrożona i szampan) oraz lekkie przekąski: warzywa i kanapeczki oraz babeczki z cukierni, która jest częścią naszej historii i nie mogło ich zabraknąć, jako że bywamy tam od lat, co sobotę 🙂 W tym czasie też przygrywali górale, ku wielkiej radości mego Taty, co zresztą widać na fotografiach 😉

* * *

KOLACJA

Następnie był czas na przejście do sali weselnej. Każdy ze stołów miał swój numer oraz tytuł powieści Jane Austen. A każdy z gości, musiał odnaleźć swoje miejsce po wcześniejszym odnalezieniu swojego Klucza do Królestwa 🙂 Dodam, że drzwiczki, na których zawisły kluczyki pochodzą ze…śmietnika, a  ja własnoręcznie farbowałam papierowe zawieszki kawą, aby nadać im trochę starego wyglądu 🙂 Na każdym stole poukładane były stare książki, w tym zawsze jedna nowela Jane Austen odpowiadająca nazwie stolika, a także karteczki z cytatami z jej książek. Dodatkowo udekorowaliśmy kredens znajdujący się na sali, gdzie wieczorem zostały wyniesione ciasta, niektóre z nich robione przez naszych przyjaciół w ramach zorganizowanego przez nas konkursu 🙂 Bardzo też zależało nam na wpleceniu elementów tradycji francuskiej i polskiej, było więc, i powitanie chlebem oraz sola, i typowo francuski tort weselny. Dania serwowane były w formie bufetu i także odzwierciedlały kuchnie polską, francuską i belgijską. Goście byli zachwyceni możliwością odkrycia nowych smaków!

zdjęcia: Céline Leclecq / ONCE UPON A LOVE

* * *

CEREMONIA

Jednym z ważniejszych dla nas elementów ceremonii, było ogłoszenie naszym gościom prośby o nie robienie zdjęć w trakcie ceremonii. Chcieliśmy uniknąć obrazków gdzie na oficjalnych fotografiach, co druga osoba ma wyciągnietą rękę z telefonem/aparatem, a co najważniejsze chcieliśmy, aby nasi goście byli w 100% obecni, co jest zazwyczaj niemożliwe, gdy śledzimy ślub z ekranu wyświetlacza 🙂 Ogłoszenia zostały rozwieszone w 3 językach na bramie wejściowej do ogrodu. Ślubu udzieliła nam przyjaciółka Soi, kompletnie niemająca żadnej licencji, ani uprawnień :-). Ale dla nas najważniejsza była możliwość zorganizowania ceremonii, która byłaby całkiem nasza. I udało nam się to w 100%. Goście ciągle nam mówią, że czegoś takiego nigdy nie widzieli, że było pięknie i tak bardzo intymnie. Soi udało się w zabawny, a zarazem wzruszający sposób opowiedzieć naszą historię, a my stworzyliśmy własną przysięgę. Jako że ślub był w stylu Jane Austen,  nie mogło w naszej przysiędze zabraknąć fragmentu oświadczyn Pana Darcy’ego 🙂 Sama ceremonia miała miejsce w ogrodzie warzywnym Parku van Beervelde, ale mieliśmy też plan B, jako że belgijska aura w tych dniach kompletnie nie sprzyjała imprezom plenerowym 🙂 Szczęśliwie jednak 2 godziny przed rozpoczęciem rozpogodziło się na tyle, że mogliśmy zaryzykować i przenieść wszystko do ogrodu. Ceremonia trwała około 35 minut, a przygrywał nam polonijny zespół góralski 🙂

zdjęcia: Céline Leclecq / ONCE UPON A LOVE

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...





Film ślubny Lada Moment Studio
Fotograf ślubny Warszawa, Robert Przepiórka Fotografia

suknie ślubne
suknie ślubne




Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress