Kiedy zobaczyłam ten ślub, od razu przypomniały mi się piękne zabudowania, które można znaleźć na Śląsku. Poniemieckie, stare budynki, które nie były wyrafinowaną architekturą, ale swoją solidnością i proporcjami zachwycają do dziś. Albo stary młyn! Takich miejsc brakuje nam w Polsce, przyznajcie! Buduje się, co prawda sporo nowych obiektów, ale nie dorównują one urokiem starym budynkom. W tak niezwykłym i cudnym miejscu odbył się ten zjawiskowy ślub. I znowu mogłabym się roztkliwiać i rozwodzić nad każdym detalem i kolorami. Ale nie mogę nie wspomnieć o kolorze sukienek druhen – ciepłym, kawowym i bardzo sexy. Piękny, nieco niedbały bukiet Panny Młodej z grodowych i polnych kwiatów. Przecudowne winietki ozdobione pojedynczymi kwiatami! Karty menu przewiązane pastelowymi skrawkami tkanin. Koroneczki przy rękojeściach bukietów i cudne swojskie dania! Miseczki wypełnione sosami musiały kusić kolorami i aromatami! I mój ukochany patent na napoje – ogromne słoje z kranikami, gdzie przez szklane ścianki widać, co się pije 🙂 Można przygotować napoje słodkie z owocami i wytrawne z cytryną i miętą. Dla miłośników wsiowych klimatów (czyli mnie) stylizacja marzenie!
6/9 Kocham stodoły!
Nic na to nie poradzę, że jestem wieśniakiem. Kocham wiejskie powietrze, trawkę, łany zbóż, krowy, konie, ptactwo hodowlane. Kocham zapach siana, ziemi po deszczu, kwiatów w ogrodzie. Kocham bzyczące i natrętne pszczoły latające łapczywie wokół kolorowych kwiatów. I nie dziwne, że kocham też takie śluby, miejsca i stylizacje. Każdy detal na tym ślubie to perełka. Począwszy od buteleczek z miodem, jako prezenciki dla gości, lizaków służących, jako winietki, pięknych, pastelowych dalii i peonii, aż po stylizacje druhen. Kolorowe, pastelowe sukienki, boskie krawaty w patchworkowe wzory i piękne dekoracje miejsca zaślubin. Na szczególną uwagę zasługuje miejsce w którym odbył ślub – zostało ozdobione nie tylko kwiatami, ale przede wszystkim ogromną płachtą naturalnego, lnianego materiału. Smagana na wietrze tkanina musiała cudownie wyglądać! Uwielbiam detale w postaci rameczek z menu, instrukcjami i podziękowaniami dla gości. A Wy lubcie taki styl?
zdjęcia: MAXWELL STUDIO
7/11 Tajemniczy ogród
Uwielbiam angielskie ogrody. Nieco dzikie, zapuszczone, romantyczne i tajemnicze. Ten ślub od razu skojarzył mi się z wiktoriańską Anglią i pięknymi ogrodami, po których przechadzały się panny na wydaniu 😉 Podejrzewam, że w poprzednim wcieleniu byłam bohaterką Dumy i Uprzedzenia, albo Rozważnej i Romantycznej. Wracamy do naszego ślubu jednak, bo zaraz mogę za bardzo popuścić wodze fantazji i pojawi mi się przed oczyma Pan Darcy albo co może być bardziej niebezpieczne, pułkownik Brandon (w ekranizacji zagrał go Allan Rickman, którego uwielbiam ponad przysłowiową przyzwoitość). Dobra, wracamy do ślubu! Piękne dekoracje prosto z ogrodu – mchy, sukulenty, ogrodowe kwiaty i żeliwne meble. Świetne połączenie z nobliwymi kryształami i porcelaną. Lubię zabawę stylami, nie tylko w modzie, ale i w stylizacjach stołowych. Jeśli macie to szczęście, że Wasz ślub lub/i wesele odbędą się na łonie natury, to koniecznie zadbajcie o mnóstwo punktów świetlnych na całym terenie. Nie muszą to być latarenki czy wiszące girlandy lampionów. Wystarczą pojedyncze tea lighty wstawione do słoików i gęsto rozmieszczone wśród roślin. Nie ograniczajcie się tylko do postawienia słoiczków w trawie czy płożących bluszczach. Jeśli do słoiczków przymocujecie drucik, to powstaną z nich piękne lampiony, które możecie powiesić na gałęziach czy ogrodzeniu. Mała rzecz, a efekt będzie naprawdę imponujący! Spróbujcie!