Jak wybrać idealny pierścionek zaręczynowy?

by poniedziałek, 3 czerwca, 2019


Jak wybrać idealny pierścionek zaręczynowy?

 

Wybór pierścionka zaręczynowego potrafi spędzić sen z powiek niejednego mężczyzny. Po pierwsze zakup pierścionka wiąże się z decyzją o zaręczynach i przyszłym ślubie – to ogromny krok w życiu każdej pary. Po drugie każdy mężczyzna chce, by jego wybranka faktycznie była zachwycona otrzymanym pierścionkiem. Jaki model zatem wybrać, by podbić serce ukochanej? My już wiemy!

 

Pierścionek zaręczynowy – jaki wybrać?

 

Oferta pierścionków zaręczynowych dostępnych na rynku jest po prostu ogromna. Jak nie pogubić się w morzu ofert i wybrać model doskonały? Pierścionek złoty, srebrny, z brylantem, kolorowym kamieniem, bursztynem? Warto rozważyć kilka opcji.

 

1. Złoty pierścionek z brylantem: klasyka gatunku. Pierścionek z żółtego złota z połyskującym brylantem to wybór, na który panowie decydują się najczęściej. Tu wariantów jest sporo – okazały brylant umieszczony w koronie na grubej obrączce lub szereg drobnych brylancików na cienkim pierścionku. Przed wyborem warto zorientować się, jakie preferencje ma nasza wybranka, i podarować jej model, który idealnie wpasuje się w jej oczekiwania.

2. Pierścionek zaręczynowy srebrny: to opcja dla minimalistek, która cieszy się coraz większym uznaniem. Kto powiedział, że pierścionek zaręczynowy musi być drogi i okazały? Przecież najważniejsze, by podobał się narzeczonej! Nie wszystkie panie lubią wyrazistą biżuterię, która od razu rzuca się w oczy. Niektóre kobiety od połyskujących diamentów wolą stonowaną biżuterię, którą z powodzeniem mogą nosić na co dzień. Srebrny pierścionek z ciekawym wzorem doskonale nada się na zaręczyny.

3. Pierścionek z kolorowym kamieniem: kobiety, które lubią wyróżniać się z tłumu, zamiast klasycznego pierścionka z brylantem pokochają modele wysadzane kolorowymi kamieniami. Szafir, topaz, ametyst, rubin to doskonałe opcje. Warto jednak pamiętać, że srebrny pierścionek z bursztynem czy oczkiem wykonanym z masy perłowej będzie wyglądał równie pięknie, a w duecie z obrączką przyda szyku każdej pani.

 

 

Na którym palcu nosi się pierścionek zaręczynowy?

 

Szukając pierścionka zaręczynowego dla ukochanej, warto zwrócić uwagę nie tylko na kamień, kruszec i styl, ale także na rozmiar – a ten może być uzależniony od palca, na którym pierścionek będzie noszony.

W Polsce pierścionek zaręczynowy tradycyjnie nosi się na palcu serdecznym prawej ręki. Po ślubie do pierścionka dołącza obrączka. Można też przełożyć pierścionek na palec serdeczny lewej dłoni, obrączkę pozostawiając na prawej ręce. Ta tradycja jest mocno zakorzeniona w historii – po upadku Powstania Styczniowego wdowy i narzeczone postanowiły uczcić pamięć zaginionych i zmarłych mężczyzn, przekładając pierścionki z lewej na prawą dłoń. Od tamtej pory polskie narzeczone noszą swoje pierścionki właśnie na prawej ręce. Kwestia ta wygląda zupełnie inaczej w krajach anglosaskich. Tam pierścionek zaręczynowy narzeczone noszą na lewej dłoni. Bez względu jednak na to, na której dłoni i na którym palcu narzeczona będzie nosiła pierścionek, warto sprawdzić wcześniej jego rozmiar – można w tym celu wybrać się do sklepu z innym pierścionkiem z kolekcji ukochanej, albo po prostu wybrać wzór, który łatwo będzie można pomniejszyć.

Gdy uda się nam już dokonać wyboru pierścionka zaręczynowego, warto poszukać wyjątkowego pomysłu na zaręczyny. Romantyczna kolacja we dwoje, weekendowy wyjazd w góry, lot balonem, a może romantyczny spacer po plaży? Piękny pierścionek zasługuje na odpowiednią oprawę. Stylowe pudełeczko, bukiet pachnących kwiatów, romantyczna sceneria – to wszystko sprawi, że zaręczyny staną się jednym z najpiękniejszych wspomnień w życiu każdej pary.







Oszałamiające boho z Australii

by poniedziałek, 3 czerwca, 2019


Oszalałyśmy na punkcie tego ślubu! Cudowny, nieokiełznany, w przepięknej boho stylistyce! Australijskie klimaty, które można z powodzeniem przenieść na polski grunt! Zachwycający ślub i ELEGANCKIE WESELE w stylu pustynnego boho. Pomysłowość, a jednocześnie prostota zastosowanych rozwiązań jest niesamowitą inspiracją dla każdej Pary, która chciałaby na swoim ślubie wyczarować podobny klimat. Szczególnie zwróćcie uwagę na użycie suszonych traw, o których piszemy dziś jeszcze, w specjalnym poście TRENDY – Suszone rośliny. Stylistyka boho jest w naszej opinii nieśmiertelna. Przeżywa ona ewolucję, ale nadal pewne elementy są fundamentalne, o czym przekonacie się czytając dzisiejszego posta i oglądając zdjęcia z tej oszałamiającej realizacji.

Przepiękna panna młoda w koronkowej sukni ślubnej skradła całe show 😉 Boho kreacje są tak niezwykle romantyczne i seksowne! Nie można oderwać wzroku od pięknie podkreślonej sylwetki i niuansów kreacji! Perfekcyjnie dopasowany bukiet ślubny z różowo-białymi storczykami, trawami, herbacianymi różami, jaskrami i szarotkami (w Polsce ten kwiat jest pod całkowitą ochroną!) podkreślił zjawiskową stylizację. Tu warto zwrócić uwagę na stylizacje druhen, które wbrew obiegowej tradycji miały suknie zbliżone fasonem i kolorem do sukien ślubnych. W zasadzie każda z czterech druhen mogłaby śmiało iść na ślub jako panna młoda. Czy to faux pas? Tak, jeśli nie zostało to uzgodnione z panną młodą, a to raczej niemożliwe, aby druhny wybrały samodzielnie stylizacje, nie konsultując ich z bohaterką dnia ślubu. To pomysł na pewno dyskusyjny, ale my jesteśmy nim oczarowane, bo w całości wygląda to niezwykle stylowo i spójnie. Pan młody wybrał spodnie typu chino, które są połączeniem swobodnego komfortu i stylowej elegancji (największy wybór spodni typu chinosy: https://giacomo.pl/chinosy.html).

Miejsce zaślubin zostało udekorowane również w stylu boho i trzeba przyznać, że wygląda ono nieziemsko! Chociaż nie ma tam elementów, które byłby niedostępne. Doskonale Wam znane z wielu realizacji dywany, wysokie kompozycje z traw, piękna alejka z ogrodowych kwiatów i brązowe, vintage krzesła. Wszystko to jest do zorganizowania w Polsce. Trzeba tylko chcieć! Jednak to miejsce plenerowej zabawy robi największe wrażenie. Celowo nie napisałam wesela, ponieważ ogromna strefa chill out, którą stworzono pod szkieletem konstrukcji namiotu typu tipi, nie była miejscem, w którym goście siedzieli przy stołach. Ogromną strefę relaksu wyposażono w liczne dywany, pufy, rattanowe kanapy i fotele. I w tym cudownie ozdobionym miejscu goście bawili się, jedli przyniesione z innego miejsca jedzenie. Takie rozwiązanie jest dla nas pewną nowością i bardzo nam się podoba! Poza wspomnianymi dekoracjami, nie zabrakło obłędnych aranżacji z kwiatów i traw, plecionych koszy i kolorowych poduch. Ubóstwiamy ten klimat! Zapytacie, a gdzie było jedzenie? Otóż jedzenie, w formie tak modnych w tym sezonie grazing tables, czyli dosłownie pasących stołów, czyli przebogato zastawionych smakołykami blatów, zostało ustawione pod zadaszeniem. Goście mogli dowolnie nakładać smakołyki na talerze i delektować się nimi na świeżym powietrzu. To z pewnością jeden z najpiękniejszych ślubów, które widziałyśmy w ostatnim roku! Mamy nadzieję, że Wam również spodoba się!

 

REKLAMA

REKLAMA

zdjęcia: LILLY RED